Zwiedzanie Fuerteventury z dzieckiem cz. III – Oasis Park

Poszukiwanie plaży idealnej na wypoczynek z dzieckiem zakończyło się pomyślnie. Dla mnie niekwestionowanym numerem 1 była niepozorna na pierwszy rzut oka czarna plaża w Ajuy. Wydmy i plaże w okolicach Corralejo postawiłabym zaraz na drugim miejscu. Fuerteventura okazała się rzeczywiście materiałem na pocztówkowe krajobrazy, jednak w okresie przełomu grudnia i stycznia niestety trudno było znaleźć miejsce zabawy w piasku z dzieckiem ze względu na porywisty wiatr. W poszukiwaniu innych form spędzenia czasu znaleźliśmy alternatywę do plażowania…

Największą atrakcją rodzinną wyjazdu okazała się sylwestrowa wizyta w Oasis Parku. Dojazd do znajdującego się w południowej części wyspy parku jest banalnie prosty, gdyż park usytuowany jest zaraz przy głównej drodze FV-2 obok miejscowości La Lajita. Atrakcja otwarta jest 365 dni w roku od 9-18. Minusem jest cena – 33 euro za osobę dorosłą to mimo wszystko dość sporo, na szczęście dzieci do lat 4 mają wstęp za free. Dziecko 4-11 lat – 19,50 euro. Bilet można kupić on-line lub na miejscu. W cenie biletu jest też transfer autobusem z największych kurortów – w tym wypadku trzeba więc kupić bilet już wcześniej. Drugi minus to opłaty dodatkowe. Park oferuje szereg ponadprogramowych atrakcji, takich jak przejażdżka wielbłądem, spotkanie z lemurami lub lwami morskimi czy fotografowanie się ze zwierzętami. My skorzystaliśmy z opcji podstawowej i uważam, że w zupełności to wystarczyło. Minusy parku na szczęście kończą się na wysokiej cenie biletu, gdyż reszta to świetna przygoda i zabawa.

Oasis Park to połączenie ogrodu zoologicznego i botanicznego, w którym liczne gatunki zwierząt i roślin żyją w warunkach jak najbardziej zbliżonych do naturalnych. Na wstępie dostaliśmy mapkę z zaznaczonymi atrakcjami i godzinami pokazów. Warto zaliczyć wszystkie pokazy, bo są one najciekawsze, ale żeby to było wykonalne należy przyjechać do parku z samego rana. Powierzchnia jest ogromna, pełna krętych ścieżek i skrótów. Przejście z jednego końca na drugi zajmuje pewnie ok. godzinę. I tu ostrzeżenie dla wszystkich, którzy nie cieszą się dobrą kondycją, w tym ciężarnych kobiet – ukształtowanie terenu parku jest bardzo górzyste, co nie ukrywam dla kobiety w III trymestrze ciąży było dość uciążliwe. Na szczęście nie było upału (ok. 20°C), a na każdym kroku znajdowały się ławeczki. Warto jednak rozplanować siły i zaopatrzyć się w wodę (są też automaty z napojami i lodami).

Roślinność w Parku Oasis jest naprawdę przepiękna. Zobaczymy tam wiele odmian sukulentów, krzewów, palm, kwiatów o różnych kolorach i wielkościach robiących ogromne wrażenie. Na terenie parku żyje ok. 3000 zwierząt z 250 gatunków. Zwierzęta podzielone są na strefy klimatyczne i tak są m. in. zwierzęta wiejskie, wybieg dla wielbłądów, wybieg dla żyraf, słoni, zebry, gazele, kozice itp. Nie muszę chyba tłumaczyć, że dla 1,5 rocznego dziecka, które do tej pory widziało większość z tych zwierząt jedynie w książeczkach był to istny raj! Myszek prawie przez cały pobyt chodził po parku w lekkim szoku z otwartą buzią i wszystko pokazywał paluszkiem. Był nawet tak przejęty, że nie było mowy o poobiedniej drzemce, zasnął dopiero w samochodzie w drodze powrotnej ok. godziny 18. Był to dla niego dzień pełen wrażeń, ze względu na co, nie ruszyliśmy się wieczorem z apartamentu, by podziwiać sylwestrowe sztuczne ognie o północy, a Myszek mimo ogromnych hałasów spał jak zabity 🙂 Największą frajdą okazało się karmienie zwierząt. Przed wejściem do parku można było kupić gotowe paczuszki – siano dla zwierząt wiejskich oraz owoce i warzywa dedykowane konkretnym gatunkom. Przy stanowiskach do karmienia wywieszone były obrazkowe instrukcje karmienia – np. podawanie jabłka na otwartej dłoni, tak by żyrafa mogła ją sobie „zgarnąć” językiem. Kto by pomyślał, że żyrafa może mieć taki ogromny jęzor!!! Myszek bez problemu karmił żyrafy, co „wspomina” do dzisiaj, ja natomiast miałam pewne opory 🙂 Jeśli chodzi o pokazy zwierząt to są 4 główne – fauna, lwy morskie, ptaki drapieżne i papugi. My zaliczyliśmy pierwsze trzy, każdy był fajny, choć dla maluszka najfajniejsza okazała się fauna, gdyż osoby prowadzące pokaz podchodziły na arenę do uczestników i pokazywały im z bliska gady i płazy, w tym ogromne węże, jaszczurki, małe krokodyle itp.

Na terenie parku znajdują się 3 restauracje. Każda z nich jest ogromna, z ciekawym wystrojem i miłą obsługą. Bez problemu podgrzewają jedzenie dla dziecka. Ale samo menu… Restauracje reklamują się na stronie internetowej jako zdrowe, ekologiczne i serwujące świeże dania dla całej rodziny, wykorzystujące organiczne produkty z własnych farm… Hm, nie wiem czy to kwestia tego, że trafiliśmy na złą restaurację, czy okres poza sezonem, ale zostaliśmy poczęstowani najgorszą pizzą, jaką jadłam w życiu. Mrożoną, a gumowatym cieście i do tego nieprzyzwoicie drogą. Radzę więc przed zamówieniem spojrzeć w talerze konsumujących już klientów lub po prostu zaopatrzyć się w swój prowiant.

Ponadto na infrastrukturę parku naprawdę nie można narzekać. Na każdym kroku znajdują się w pełni wyposażone, czyste toalety, z miejscem do przewinięcia niemowlęcia. Są też parki zabaw, a także sklepy z pamiątkami, ten największy znajduje się przy wyjściu.

Wizytę w Parku Oasis polecam głównie wszystkim rodzinom z dziećmi, od tych najmniejszych do nastolatków. Ale nie tylko. Część botaniczna prezentująca tysiące odmian palm, sukulentów oraz innej roślinności zastępuje wizytę w jakimkolwiek innym ogrodzie na wyspie. Na wycieczkę trzeba sobie jednak zarezerwować cały dzień, a co najważniejsze park można zwiedzać według własnego pomysłu i rozkładu. Dla każdego coś miłego!

Więcej informacji na stronie: http://www.fuerteventuraoasispark.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *