CO ZWIEDZIĆ W PORTO? SUBIEKTYWNY PRZEWODNIK

Zacznijmy od tego, że zwiedzanie Porto jest przyjemne, bo a) większość atrakcji skupiona jest w centrum miasta b)nie wydamy na nie dużo kasy c)atrakcje mają niemuzealny charakter. Nasze zwiedzanie nie polega na wystawaniu w kolejkach. Zażywamy po prostu miłych doświadczeń, łącząc przyjemne z pożytecznym. Tu coś zwiedzimy, tam usiądziemy na kawce, a jeszcze gdzie indziej zajrzymy do sklepu z rękodziełem. W trakcie naszego pobytu codziennie planowaliśmy spacer po mieście, z założeniem zaliczenia kilku ciekawych punktów, ale wszystko elastycznie i bez spiny. Nie dziś to jutro. W Porto nie można się spieszyć. Oto mój subiektywny przewodnik po mieście.

Most Ponte Dom Luís I – najbardziej oczywisty zabytek Porto. Dwukondygnacyjny stalowy most o długości prawie 400m pochodzący z końca XIX jest chyba najbardziej rozpoznawalnym symbolem miasta, widniejącym na większości pocztówek. Dolna kondygnacja przeznaczona jest dla ruchu samochodowego oraz pieszego, górna także dla ruchu pieszego oraz metra. W mostu możemy podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków na Porto oraz Vila Nova de Gaia. W pobliżu mostu znajdują się dwie kolejki, o czym pisałam tutaj.

Most Ponte Dom Luís I został zaprojektowany przez inżyniera Teófilo Seyrig z grupy Gustave Eiffel (tego od wieży w Paryżu)

Igreja de São Francisco, czyli Kościół św. Franciszka. Wstęp jest niestety płatny – jest to koszt 4 euro, ale biorąc pod uwagę fakt, że jest to jeden z piękniejszych kościołów Portugali oraz zabytek UNESCO to bilet jest wart swej ceny. W cenie zwiedzamy kościół, muzeum i katakumby. Kościół pochodzący z XV wieku jest z zewnątrz przykładem architektury gotyckiej, natomiast w środku olśniewa barokowym wnętrzem. Wnętrze świątyni jest w całości wykonane z drewna pokrytego złotem, co daje wyjątkowe wrażenie. Ołtarze, kolumny, cherubini wszystko dosłownie ocieka złotem, którego zużyto ok. 200 kg. Główną atrakcją jest wykonane z drewna i ozdobione złotem Drzewo Jessego, artystyczne wyobrażenia drzewa genealogicznego Jezusa Chrystusa. Kościół od kilku lat spełnia wyłącznie cele kulturalne, więc choćbyśmy chcieli, nie trafimy tam na mszę świętą. Ciekawe są również katakumby, jest to jednak atrakcja dla ludzi o mocnych nerwach, gdyż chodzimy (dosłownie) po grobowcach, ponadto znajduje się tam ossuarium wypełnione setkami ludzkich kości. W muzeum nie ma windy, więc musieliśmy wnosić wózek z Myszkiem, ale kościół i tak warto odwiedzić.

Katakumby kościoła, w których chodzimy po…grobach

Ribeira – to zabytkowa dzielnica miasta wpisana na listę UNESCO. Trudno ją przeoczyć, gdyż znajduje się tuż u podnóża mostu Luís I.  Jej znakiem rozpoznawczym są małe kolorowe, malownicze kamieniczki,  porozwieszane pranie, mnóstwo kawiarni, street performerów, zespołów grających na żywo. Ribeira na swojski, przyjemny charakter, zamieszkiwana jest głównie przez biedniejszych mieszkańców, im dalej w głąb dzielnicy, tym ciekawiej. Na Ribeirii warto przysiąść i wypić pingado. Pisałam o tym więcej tutaj.

Malownicza Ribeira to przystanek wielu turystów

Torre dos Clérigos czyli Wieża Kleryków znajduje się przy kościele Clérigos, tworząc wraz z nim spójną zabudowę barokową z XVIII wieku. Wieża to nic innego jak wolnostojąca dzwonnica, na szczyt której prowadzi 225 schodów. Polecam zadać sobie ten trud i wspiąć się na szczyt, gdyż panorama jest tego warta. Za wejście zapłacimy 2 euro.

Widok z wieży w ładny słoneczny dzień zapiera dech w piersiach

Igreja dos Carmelitas /Igreja do Carmo – to co na pierwszy rzut oka wygląda na jeden ogromny kościół to w zasadzie dwie odrębne świątynie. Ten po lewej to neoklasycystyczny XVII- wieczny Kościół Karmelitanek, a po prawej kościół Carmo z XVIII wieku prezentujący późny barok. Kościoły przedzielone są najwęższym domem świata o szerokości zaledwie jednego metra! Mało tego! Jeszcze 20 lat temu dom ten był zamieszkany! Wybudowano go z racji wprowadzonego prawa, mówiącego o tym, że dwa kościoły nie mogą dzielić jednej ściany oraz ze względu na ochronę czystości mnichów z Carmo i karmelitanek. Kompleks znany jest  głównie z zewnętrznej dekoracji w postaci azulejo na całej ścianie budynku, prezentujący wstępowanie karmelitanek do zakonu.

Wygląda jak jeden kościół? No właśnie. A tak naprawdę to dwa przedzielone domem o szerokości 1 metra!

Café  Majestic przy Rua de Santa Catarina, czyli głównej ulicy handlowej to sztandarowy przykład zabytkowej kawiarni urządzonej w stylu belle epoque. Mnóstwo pięknych zdobień, dziesiątki luster, droga kawa, ale żal nie spróbować 🙂

Księgarnia Livraria Lello & Irmão z 1869 roku znana z powodu przepięknych drewnianych krętych…schodów. Mówi się, że księgarnia zainspirowała mieszkającą tu przez pewien czas J.K. Rowling, autorkę Harrego Pottera. Wnętrze jest rzeczywiści warte odwiedzenia, aczkolwiek zirytował mnie fakt, że przy drugiej wizycie w Porto w 2016 roku okazało się, że wprowadzono opłatę za wejście. Co prawda to tylko bodajże 1 czy 2 euro, możliwe do odzyskania przy zakupie w księgarni, aczkolwiek zniechęciło mnie to do powtórnego wejścia do środka. Aaa.. i jeszcze jedna uwaga. W środku nie można robić zdjęć, więc żadnego nie zobaczycie, ale możecie sobie wygooglować 🙂

Estação de São Bento to nic innego jak główna stacja kolejowa Porto z początku XX wieku, znana ze względu na zabytkowe wnętrze ozdobione tysiącami azulejo, przedstawiającymi historyczne wydarzenia Portugalii. Must see. Przy dworcu zazwyczaj sprzedawane są pieczone kasztany.

Wnętrze dworca

Mercado do Bolhão – miejscowy targ w centrum miasta. Dostaniemy tu zarówno owoce morze, jak i świeże owoce i warzywa oraz kwiaty i lokalne rękodzieło. Miłe, swojskie miejsce, gdzie spotkamy portugalskie kobieciny nieznające angielskiego, ale dogadujące się na migi, sprzedające za grosze wiejskie produkty. Przy targu jest stacja metra.

Vila Nova da Gaia – administracyjnie jest to inna miejscowość, de facto wystarczy przejść mostem Luís I na drugą stronę rzeki. To tam znajdują się wszystkie słynne winnice. Warto przejechać się kolejką Teleferico, której stacja znajduje się zaraz za mostem, by podziwiać panoramę Porto.

Tradycyjne łódki zacumowane przy Douro od strony Vila Nova de Gaia

Matosinhos – jest to odrębna miejscowość w dystrykcie Porto, ale przez większość traktowana, podobnie jak Vila Nova de Gaia, jako część Porto, zwłaszcza, że dojeżdża tam metro. Matosinhos słynie z najlepszych restauracji serwujących ryby i owoce morze, gdyż jest to to dawny port rybacki. Szczególnie znane są rozstawione na ulicy grille w stylu street foodu, gdzie wybieramy konkretny okaz do spożycia. Więcej wam nie powiem, gdyż my wybierając się do Matosinhos mieliśmy pecha. Wysiadając z metra, poszliśmy w drugą stronę i zanim obeszliśmy pół miasta i w końcu trafiliśmy na ulicę z grillami było już po wszystkim, został tylko swąd przypalonych dorszy :-/ Taki zonk, ale dzięki temu jest po co wrócić do Porto. To co natomiast udało nam się bez problemu zlokalizować to pomnik Monumento Tragédia no Mar – rzeźbiarską interpretację obrazu Augusta Gomesa  zatytułowanego „Tragedia morska”, przedstawiającego lamentujące i załamujące ręce kobiety stojące na brzegu morza. Pomnik został postawiony w 2007 roku na plaży w Matosinhos dla upamiętnienia największej portugalskiej tragedii morskiej mającej miejsce w nocy z 1 na 2 grudnia 1947 roku. Wtedy to na morzu w skutek gwałtownego sztormu zginęło 152 mężczyzn, którzy wybrali się zwabieni informacją o wielkich ławicach sardynek. W wyniku tragedii 72 kobiety zostały wdowami, a 152 dzieci sierotami. Rzeźba autorstwa Jose Joao Brito jest co najmniej przejmująca.

Monumento Tragédia no Mar upamiętniająca największą portugalską tragedię morską z 1947 roku

Catedra Sé – jeden z najstarszych romańskich zabytków Portugalii z XIII w, wyglądający jak forteca, dumnie wznoszący się nad Porto, rozpoznawalny przez dwie bliźniacze dzwonnice. Dwukrotnie podjęliśmy próbę zobaczenia katedry wewnątrz, ale niestety raz trafiliśmy na przerwę techniczną, a drugi na codzienną przerwę w godzinach  12:15-14:30. Przed katedrą stoi okazały pręgierz.

Mercado Ferreira Borges – stalowa czerwona konstrukcja, trudno do przeoczyć, kiedyś dożywiano tu najbiedniejszych, dzisiaj jest to miejsce kultury, gdzie odbywają się ciekawe wystawy. Weszliśmy do środka w poszukiwaniu bezpłatnej toalety, którą znaleźliśmy, ale zostaliśmy na chwilę dłużej, bo trafiliśmy na interesującą ekspozycję.

Mercado Ferreira Borges – kiedyś dokarmiano tam najuboższych, dzisiaj służy jako centrum kultury

Palácio da Bolsa– historyczny budynek giełdy papierów wartościowych. Jedna z głównych atrakcji Porto. Obejrzeliśmy tylko z zewnątrz, ale zwiedzanie sobie darowaliśmy z różnych przyczyn.

Avenida dos Aliados – rozległy plac, nad którym góruje piękny budynek ratusza. Oprócz tego przy placu siedzibę swoją ma wiele instytucji i banków.

Budynek ratusza przy Avenida dos Aliados

Praça da Liberdade – na środku tegoż placu znajduje się rzeźba jeźdźca, którym jest XIX-wieczny król Pedro IV odsłonięty w 1866 roku.

Ile trzeba czasu, by zobaczyć to wszystko? Zależy jak wnikliwymi turystami jesteście. My zobaczyliśmy wszystko, co powyżej plus zaliczyliśmy kilka innych atrakcji, jak zwiedzanie winnicy, wycieczka zabytkowym tramwajem nad ocen oraz wyprawa pociągiem do doliny Douro, o czym pisałam tutaj w 5 dni. Enjoy! I koniecznie dajcie znać, jak się Wam spodobało Porto! A ja zdradzę Wam, że już pod koniec tego roku znowu wybieramy się do Portugalii, tym razem jednak w inne, piękne miejsce… Wyczekujcie relacji.

 

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *