MOJE DZIECKO NIE JEST NIEGRZECZNE, TYLKO CHARAKTERNE

Masz wymagające niemowlę w domu. „Robi Ci na złość. Weszło Ci na głowę. ROZPIEŚCIŁAŚ.” Znasz te komentarze?

W trakcie remontu pracowali u nas cały dzień fachowcy. Siłą rzeczy dochodziły do nich odgłosy moich dzieci. Pod koniec dnia jeden z nich mnie zagadnął: „Pani młodsze dziecko to chyba chore, że takie marudne, co?”. Fakt. Młoda tego dnia dawała popalić. Odkładana na ziemię – darła się w wniebogłosy. Marudziła, kwiczała, stękała z byle powodu. Standard. Dzień jak co dzień.

A więc odparłam temu Panu z uśmiechem: Nie, ona nie jest chora. Ona tak się zachowuje na co dzień„.

Pan spojrzał krzywo. Pewnie pomyślał: „Co za niegrzeczne i rozpieszczone dziecko!”.

Ha, ha, ha.

Nasz Urszulka to istna aparatka. Nazywamy ją żartobliwie „małą terrorystką”. Nie zawsze taka była. Pierwsze tygodnie nie zwiastowały niczego niepokojącego. Okej – wisiała na cycu i lubiła zasypiać na rękach, ale tak przecież ma mnóstwo noworodków. To, że ma wybitny charakterek zaczęła pokazywać, gdy stuknęło jej pół roku. Wtedy wiedziałam już na pewno:

Mam charakterne i wymagające dziecko.

Nadal zasypia tylko na rękach. Najlepiej głaskana. Gdy się przebudza w nocy, nie ma postękiwania czy kręcenia się. Od razu krzyk na pół wsi. Bywały noce, że robiła sobie „przerwę” w spaniu na 2-3 godziny. W trakcie dnia większość czasu najchętniej spędzałaby na „apa”. Trochę się bawi, najlepiej gdy siedzi się obok, resztę czasu marudzi. Gdy tylko ją odłożę lub zniknę z pola widzenia drze się, jakby ją odzierano ze skóry. Dopiero niedawno nabrała apetytu i zaczęła chętnie jeść. Ale tylko określone rzeczy i o określonej konsystencji. Wcześniej przez wiele miesięcy jadła kilka warzyw na krzyż i to w postaci papki. Ma swoje humory, jak jej coś nie pasuje, to w ryk. Nie lubi się ubierać, krzyczy, pręży się i wygina. Czasami trudno ją uspokoić. Jest bardzo absorbująca. Jeszcze nie chodzi, więc siłą rzeczy jest często noszona. Gdy krzątam się po domu, ona podąża za mną na czworaka, chwyta się nogi i tym sposobem nie mogę się ruszyć z miejsca. Są takie dni, że zrobienie w domu czegokolwiek przy niej graniczy z cudem. Ula ma prawie rok i przez ten czas nie przespała pod rząd dłużej niż 3 godziny.

Czy się tym przejmuję i uważam, że z moim dzieckiem jest coś nie tak? Absolutnie nie. Fakt , że część z tych zachowań spowodowanych jest pewnie jej schorzeniem (Atopowe Zapalenie Skóry), ale nie wszystkie. Ale gdyby Ulka była moim pierwszym dzieckiem, pewnie już bym wariowała i chodziła po ścianach..

Pierworodny był duuużo spokojniejszy od Ulki, a i tak czasami dawał mi w kość. Nigdy nie zapomnę tego, jak przy okazji spotkań z nieznajomymi i znajomymi padało pytanie:

„Czy jest grzeczny?”

A zaraz za tym – „Czy przesypia już całą noc? Czy ładnie je? Czy nie marudzi? Czy bawi się samo?„.

Wracałam do domu i zastanawiałam się czy coś jest ze mną nie tak. Albo z moim dzieckiem. Gdy przy okazji wyszło w rozmowie, że nie przesypia nocy, czy jest wybredny w jedzeniu, dostawałam milion dobrych rad, których konkluzja była mniej więcej taka:

TWOJE DZIECKO JEST NIEGRZECZNE I TO JEST TWOJA WINA. Przyzwyczaiłaś, to masz. Teraz cierp. Marudzi, gdy go nie zabawiasz? Za bardzo na nim skaczesz. Budzi się co 2 godziny w nocy? Pewnie się nie najada, bo masz za chude mleko. Zasypia tylko bujane na rękach? Przyzwyczaiłaś, to masz. Jest wybredne w jedzeniu? Powinno jeść to, co dają. Za dużo mu pozwalasz. Drze się odłożone? Przyzwyczaiłaś, że zawsze jesteś obok. Nie chce zasnąć samo w łóżeczku? Wymusza. Robi Ci na złość. Weszło Ci na głowę. ROZPIEŚCIŁAŚ.

A ja powiem każdemu tak – nie zrozumiesz, dopóki sam nie będziesz miał wymagającego dziecka.

A teraz sprostowanie: grzeczne dziecko, to NIE takie, które przesypia noc, ładnie je, czy samo się bawi. Do pierwszego roku życia, a pewnie i później, NIE MA GRZECZNYCH DZIECI. Bo kryterium „grzeczności” w tym wieku w ogóle nie powinno istnieć.

Noworodka i niemowlaka nie można rozpieścić, zaspokajając jego potrzeby. Ono jeszcze nie potrafi wymuszać, czy robić na złość, bo jego mózg jeszcze nie jest na tyle rozwinięty. Są dzieci takie i takie. Żeby niektóre matki mogły od 2 miesiąca życia dziecka spać całe noce, muszą być i takie, które wstają do wyjących dzieci co pół godziny. Nie noszę Ulki pół dnia bo mi się chcę, tylko dlatego, że ona tego najwidoczniej potrzebuje. Zasypia przytulona, bo tak czuje się bezpiecznie. Marudzi, gdy nie znajduje się na kolanach, bo jest jej źle. Dlaczego miałabym świadomie skazywać własne dziecko na męki i tortury? Dawać się wypłakać samej w łóżeczku i stosować inne bestialskie metody. Bo mi ciężko? Jasne, że czasami mi cholernie ciężko z tym jej charakterkiem. Jasne, że czasami muszę ją zostawić na chwilę marudząca, bo inaczej nic bym nie zjadła, ani nie zrobiła siku.

Nigdy nie przyszło mi nawet przez myśl, że jest z nią coś nie tak. Dzieci o bardziej wymagającym temperamencie nazywa się High Need Baby. Mie wiem, czy zaszufladkowałabym Ulę do tej kategorii, ale wiem, że dzieci o wysokich potrzebach, są NORMALNYMI DZIEĆMI, potrzebującymi tylko sporo więcej zaangażowania i opieki. Swoją drogą polecam arcy-ciekawy artykuł Magdaleny Komsty o tym, jak to się stało, że High Need Babies nie wyginęły i dlaczego, sytuacja, w której matka cały dzień sama zajmuje się tak wymagającym dzieckiem jest nienaturalna –> TUTAJ.

Więc następnym razem, gdy pomyślisz, że czyjeś dziecko jest niegrzeczne lub rozpieszczone i wymuszające – dobrze Ci radzę. Zapytaj matki tego dziecka, jak jej pomóc, a dobre rady zostaw dla siebie. Bo niestety, ale złego zachowania, wymuszania, manipulacji i fochów uczymy się wchodząc w dorosłość. Niemowlaki jeszcze tego nie potrafią.

2 comments

    Też mam małą terrorystkę, ale noszę i przytulam cały czas. Pozdrawiam matka cudownej trójki przytulańców😄

    Anna | 9 miesięcy ago Odpowiedz


    Warning: printf(): Too few arguments in /wp-content/themes/aleksandr/inc/comments.php on line 21

    karola | 9 miesięcy ago Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *