MASZ CZASEM DOŚĆ WŁASNYCH DZIECI???

Tak, to właśnie do Ciebie piszę Droga Matko, która ma czasem dość własnych dzieci. Może masz gorszy dzień, jak ja. Być może to tylko dzień, kilka godzin, a może tygodni czy miesięcy.  Być może czujesz, że zaraz nie wytrzymasz, pękniesz, popłaczesz się, zostawisz ten cały burdel, choć na chwilę, pójdziesz po masło i wrócisz za trzy dni…

Być może Twoje dziecko jeszcze nie potrafi kontrolować swoich emocji i nie możesz z nim wytrzymać, bo o wszystko robi aferę, łącznie z kolorem widelca. Być może masz w domu niemowlę, które ząbkuje i jest cały czas marudne i zaślinione. Być może Twoje dziecko ma skok rozwojowy i pół dnia płacze, a Ty musisz je nosić na rękach. A być może jest po prostu takie wymagające. Być może Twoje dziecko ma gorszy dzień, tak jak dzisiaj Ty i potrzebuje Ciebie bardziej niż zwykle. Być może ma bolesne kolki i daje nieźle popalić. Być może uczy się raczkować czy chodzić, a Ty nie możesz go spuścić z oczu. Być może karmisz je piersią milion razy na dobę i bolą Cię sutki. Być może Twój przedszkolak ma nocne koszmary i budzi się z krzykiem. Być może Twoja królewna nauczyła się wymuszać wszystko płaczem i nie wiesz jak z nią postępować. Być może Twoje dziecko jest chore i wymaga wzmożonej opieki. A być może ma po prostu niedojrzały układ odpornościowy i łapie każdą infekcję. Być może Twoje dziecko urwało Ci najlepszy łańcuszek, albo rzuciło miską z jedzeniem o białą ścianę. Być może Twoje dziecko chodzi już do szkoły i ma problemy w nauce albo wychowawcze. Być może musisz z nim jeździć na zajęcia dodatkowe bądź sama godzinami odrabiasz z nim lekcje. Być może Twoje dziecko sprawiło komuś lanie lub ukradło 2 złote.

Być może nie spałaś przez ostatni miesiąc, rok, dwa czy trzy. Być może w południe zorientowałaś się, że jesteś jeszcze w piżamie, a zęby ostatnio myłaś wczoraj. Być może, żeby dziecko miało ugotowane na czas, sama w pośpiechu kupiłaś sobie hot-doga na Orlenie. Być może na jakiś czas musiałaś zrezygnować ze swoich przyjemności, przestałaś się rozwijać, czytać książki i chodzić na ciekawe wystawy. Być może ostatnie filmy jakie oglądałaś to Vaiana i Kraina Lodu. Być może nie miałaś ostatnio czasu na fitness, kosmetyczkę czy fryzjera. Być może masz nadal do zrzucenia kilka nadprogramowych kilo. Być może jest Ci trudno bo musisz łączyć karierę zawodową z macierzyństwem. A być może masz już dość siedzenia w domu w dresach i tego, że Twoje życie kręci się wokół drzemek i obiadków. Być może nie stać Cię na żłobek czy opiekunkę, a chciałabyś skorzystać z takiej pomocy. Być może masz już dość „dobrych” rad znajomych. Być może są takie dni, że opieka nad dzieckiem uniemożliwia Ci zrobienie obiadu, zrobienie czegokolwiek. Być może nie tak wyobrażałaś sobie macierzyństwo; je, robi kupę i śpi – mówili, a Ty masz wrażenie, że Twoje dziecko robi wszystko poza tym. Być może czujesz, że Twoje dziecko Cię sterroryzowało. Być może jesteś sfrustrowana lub masz depresję poporodową. A może tylko gorszy dzień. Być może czujesz, że masz dość swoich dzieci. Że macierzyństwo Cię przerosło.

Droga matko płacząca czasem w poduszkę, zastanawiająca się, co zrobiła źle.

NIE ZROBIŁAŚ NICZEGO ŹLE.

Czasami masz dość własnych dzieci I MASZ DO TEGO PRAWO.

Masz prawo czuć się zmęczona, przytłoczona. To, że wobec swoich dzieci, oprócz całej tej macierzyńskiej miłości polanej lukrem i brokatem, żywisz czasami także negatywne uczucia, nie znaczy, że jesteś gorszą matką, mniej wartościową. Twoje dzieci Cię czasem wkurzają, ale czy to znaczy, że ich nie kochasz? Albo że kochasz mniej? NIE. TO ZNACZY, ŻE SIĘ NIMI PRZEJMUJESZ. ŻE SĄ CI DROGIE. PEWNIE NAJDROŻSZE NA ŚWIECIE.

Pomyśl sobie ile razy nie możemy wytrzymać sami ze sobą. Są takie dni, gdy jesteśmy poirytowane, mamy PMS, szef nas skrytykował czy mąż zapomniał o imieninach. Nagle wkurzają nas jakby dzisiaj bardziej widoczne zmarszczki, czy sińce pod oczami. Wkurzamy się tą fałdką, co to wystaje ze spodni. Wkurzamy się, bo czegoś nie potrafimy zrobić, albo nie zabłysnęłyśmy inteligencją w pracy. Pomyśl sobie ile razy wkurzasz się na siebie. Albo na swojego męża. Którego przecież kochasz nad życie. TO JAK MASZ SIĘ NIE WKURZAĆ NA KOGOŚ, Z KIM SPĘDZASZ NAJWIĘCEJ CZASU?? Czyli swoje dzieci. Tworzyć związek jest trudno, czasami mamy siebie dość, zamykamy się w dwóch różnych pokojach. Od dzieci nie uciekniesz. Nie walniesz drzwiami i nie wyjdziesz do sklepu. Nie rozbijesz talerzy na parkiecie.

Dlatego macierzyństwo jest czasami tak cholernie trudne. Bo mimo tej złości, zostajesz z nimi. Dziećmi. Czasami tamujesz łzy. Czasami krzyczysz, a potem przepraszasz. Czasami zamykasz się na minutę w łazience. A czasami zdobywasz się na przytulenie. Dlatego to jest najwyższy wymiar miłości.

Możesz je kochać i się na nie wkurzać. Nie ma w tym nic złego. Ale pamiętaj – nie jesteś w tym sama. Ja też tak mam. I koleżanka. I sąsiadka. Może się nie przyznają, może kreują się na matki-polki. Wiedz jedno-one kłamią.

Każda z nas ma gorszy dzień. Teraz się wkurzasz, za chwilę będziesz się roztkliwiać nad pierwszym krokiem, pierwszym rysunkiem czy pierwszym zaliczonym na 5 sprawdzianem.

Taka jesteś wspaniała matko, że mimo ogromnej złości, potrafisz kochać jak nikt.

Miłego dnia!

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *